Opowieści o mocy

Na początku celem istnienia bloga było wspieranie mnie samego w zgłębianiu filozofii obfitości i prawa przyciągania oraz motywowanie mnie do wdrażania tych idei w życie w sposób jak najbardziej praktyczny.

Cel ów ewoluował z czasem i obecnie blog stanowi inspirację dla wielu tysięcy osób do dokonywania znaczących zmian w życiu.

Największą inspiracją dla każdego, kto spotyka się z ideami prezentowanymi na blogu, są prawdziwe, osobiste doświadczenia ludzi, którzy te idee wdrożyli we własne życie. Nic tak nie dodaje wiary jak relacja z pierwszej ręki od kogoś, komu się udało.

A więc jeżeli należysz do osób posiadających już własne doświadczenia, własne sukcesy i własne opowieści o wykorzystywaniu nieograniczonej mocy ludzkiej istoty do kreowania wymarzonej rzeczywistości, podziel się nimi z tymi, którzy być może teraz, w tym momencie, potrzebują tego jak ryba wody.

Napisz w komentarzu poniżej, jak Ty “przyciągnąłeś” do swojego życia coś – cokolwiek, czy to była rzecz bardzo mała, prawie bez znaczenia, czy też wielka, która całkowicie odmieniła Twoje życie.

Dzielmy się swoimi opowieściami.

Ściskam,
Wojciech Diechtiar

61 odpowiedzi na „Opowieści o mocy

  1. Wojciech pisze:

    Ja zaczynam :)

    Wczoraj pomyślałem sobie, że skoro będę sam w domu i będę miał cały dzień dla siebie, wykorzystam go do zrelaksowania się (gdyż nieczęsto mogę sobie pozwolić na dzień pełen leniuchowania – czyli robienia tego, co akurat przyjdzie mi na myśl). Pomyślałem, że bardzo przyjemnie byłoby wypić sobie zimne piwko siedząc w słonecznym ogrodzie i opalając się.

    To było wczoraj. Dzisiaj rano słyszę pukanie do drzwi. Otwieram – sąsiadka trzymająca nowy telefon w jednej ręce i siatkę z dwiema puszkami piwa w drugiej. :)

    Oczywiście nic nie ma za darmo, energia musi krążyć, tak więc za piwo, które sam “przyciągnąłem” musiałem odwdzięczyć się pomagając w konfigurowaniu nowego telefonu.

    Przypadek? NIE MA PRZYPADKÓW :)

  2. Andżelika pisze:

    Ja?
    Z ostatniej chwili: bardzo marzy mi się wyjazd do Egiptu na szkolenie z Wojtkiem i Alfredem, w ogóle poznanie tych wszystkich ludzi. Myślałam o tym chyba z dwa dni bez przerwy, kombinując nad pieniędzmi, leżąc w łóżku i wyobrażając sobie jak to będzie, czując radość jaka mnie ogarnia.
    Po tych dwóch dniach Alfred napisał do mnie, że jeśli zwerbuję w Stargardzie Szczecińskim 30 osób na szkolenie SIGMA METHOD, wyjazd mam zagwarantowany jako nagroda!

    Tak jak napisał Wojtek, energia musi krążyć dlatego w zamian rozwiesiłam już 80 ogłoszeń i rozwieszam dalej. Może jest chętny? ;) :)

    W tej chwili przyciągam te 30 osób. Jestem przekonana, że są już i niedługo się odezwą a ja będę miała wycieczkę marzeń!
    An.

  3. Pingback: Nie odmawiaj sobie mocy | sekret życia w obfitości

  4. Wojciech pisze:

    Wyszedłem któregoś dnia na ogród. Przeczytałem gdzieś wcześniej czy usłyszałem o ćwiczeniu w wywieraniu bezpośredniego wpływu na rzeczywistość polegającym na wybraniu małego obłoczka na niebie, zespoleniu się z nim (Wszystko Jest Jednym. Ja jestem jednym z tym obłoczkiem), po czym wyrażeniu intencji rozproszenia się i zniknięcia.

    Uczucie, jakie wzbudziło we mnie to ćwiczenie (oczywiście zakończone pełnym sukcesem), zaszkliło mi oczy łzami wzruszenia.

    Może Ty też spróbujesz?

  5. Ganna pisze:

    Siłe przyciągania zaczełam spostrzegać jeszcze w dziecinstwie.Często wspominam sytuację kiedy skłamałam koledze ze mam też nowy telewizor.Ale nie myslałam że kolega zachce przyjść w goście do nas.Jaki mi był wstyd kiedy jechaliśmy do mnie,całą droge myślałam tylko o telewizorze nowym,i o tym co ja jemu powiem.Mama moja nie miała za co w ten czas kupić tak drogą rzecz.Ale jak weśliśmy do domu stał telewizor nowy w opakowaniu jeszcze.Mama zaczeła opowiadać że akurat dali premie jej w pracy,a do sklepu przywieźli nie drogie telewizory,i że przed chwilą kupiła.Kolega ogłupiał,bo przecież ode mnie usłyszał że już był kupiony wcześnie telewizor,a ja zaczełam spostrzegać w życiu różne sytuacji które naprawde dzieją się niczym cuda.

  6. maja pisze:

    Wojtku te obłoczki znikają zbyt łatwo- ba mam wrażenie ,że one tak czy siak znikną i to bez udziału naszej myśli.

    • Wojciech pisze:

      Jakie to ma dla Ciebie znaczenie? :)

  7. Ganna pisze:

    15 lat temu zdarzyła się taka sytuacja że mój syn był w innym mieście i miał operacje.W moim kraju wtedy działy się zmiany,dlatego nie miałam pracy i pieniędzy żeby nawet dojechać do niego.Znajomy miał pożyczyć mi pieniędzy i czekałam na dworcu PKP na niego,ale nie przyjechał.W dniu moich urodzin stałam w śriód dużego tłumu ludzi,jeszcze padał deszcz.Myśl była jedna,niech zdaży się co kolwiek żeby dało mi siły.Podszedł jakiś mężczyzna z bukietem róż,powiedział że nie przyjechała osoba dla której był ten bukiet,i dlatego chce dać mi ten bukiet….W milionowym mieście gdzie na dworcu masa ludzi on podszedł akurat do mnie.Brzmi jak bajka….Takich przykładów w moim życiu było bardzo dużo,i nie możliwie żeby to byli zwykłe przypadki…Masa rzeczy dzieje się naukoło nas,trzeba tylko umieć spostrzegać je.Ja moge nie zauważyć nowy wazon u koleżanki,bądź jej sukienke nową,ale potrafie spostrzegać co Siły Wyższe robią dla nas…

    • Andżelika pisze:

      wow. piękna historia. to na pewno nie przypadek!

  8. Pingback: Dlaczego wybierasz cierpienie | sekret życia w obfitości

  9. Małgorzata pisze:

    Ja mam wiele takich przykładów szczególnie z uzdrawianiem.
    Ostatnią przygodę opisałam w dziale dlaczego wybieramy cierpienie.
    Oto przykład:
    Byłam po przeszczepie nerki dwa tygodnie,niestety nerka nie podjęła pracy i miałam odrzut jeden z najgorszych i chcieli mi nerkę usunąć a wtedy wróciłabym na dializy.Wieczorem gdy wszyscy poszli spać ja rozmawiałam z nową nerką i wyobrażałam sobie jak mam silne parcie na pęcherz i idę do ubikacji zrobić siku.Wtedy nie oddawałam moczu ani kropelki.
    Wyobrażenie było tak silne , że po jakimś czasie poczułam parcie na pęcherz,
    poszłam do ubikacji i faktycznie zrobiłam pierwszą kroplę moczu.Poczułam ogromną radość i z jeszcze zwiększoną wiarą wyobrażałam sobie,że do rana zrobię 100 ml. moczu.Nie spałam cała noc tylko pracowałam i chodziłam do ubikacji.Rano miała 100 ml. moczu, nerka zaczęła pracować i miałam ją 14 lat.Po mimo 10 letniego przewlekłego odrzucania . Lekarze sami się dziwili,że tak długo pracuje.
    Teraz pracuję nad trzecim przeszczepem tylko muszę się pozbyć wszystkich lęków i obaw związanych z transplantacją.
    Jak mi się coś przypomni,to dopiszę.
    M.

  10. Mary_Lu pisze:

    Bardzo ciężko jest przestawić się na dobre myśli, ale pracuje nad tym codziennie i marzę o moim małym drewnianym domku, wyobrażam sobie jak to będzie gdy go zbudujemy/kupimy i jak to będzie jak do niego wejdziemy-będziemy wtedy bardzo szczęśliwi, będziemy tańczyć, radować się. Dobrze mi tak gdy myślę o tym, dobrze mi jak sobie wyobrażam hamak przy domku, mój ogródek w którym będę sadziła warzywa i kwiaty -bo wyobrażenia o tym wszystkim jest tak silne jakbym tam była….w tym naszym drewnianym domku:) i samo wyobrażenie daje mi ogromną radość, co przekłada sie na moje dobre samopoczucie:)

    Wiem że chce stosować się do prawa przyciągania i wiem też że muszę każdego dnia pracować nad swoim umysłem. I wierzyć, głęboko wierzyć w to co chce osiągnąć, niby takie proste a tak trudne.

  11. Pingback: Magiczne sztuczki, to nie iluzja! | sekret życia w obfitości

  12. Stanisław pisze:

    Może bym w to nie uwierzył, ale jak sobie pomyślę nad swoją historią różnych zdarzeń, to wiem, że “Coś” musi być na rzeczy. Choćby takie zdarzenie… Wyobraźcie sobie taka sytuację: Dawno, dawno temu… znalazłem się przypadkowo z paroma kumplami pod kinem w Toruniu (drugi raz w życiu byłem wtedy w tym mieście). Puszczali hicior nad hiciorami, czyli “Wejście smoka”. Przed kinem dziki tłum, biletów dawno nie ma, a jak są u koników, to kilka razy droższe… Koledzy byli zdeterminowani i postanowili kupić te przedrożone bilety. Ja stwierdziłem, że mnie nie stać więc nie kupiłem. Pomyslałem, że może kiedy indziej obejrzę ten film. Umówiłem się z chłopakami, że po filmie będę czekał pod kinem… Oni weszli, ja jeszcze chwile postanowiłem poczekać (na co?) i gdy już się zbierałem z odejściem podeszła do mnie pewna dziewczyna z pytaniem, czy mam bilety na ten film. W pierwszej chwili pomyślałem, ze wzięła mnie za “konika”* . Powiedziałem, że niestety nie mam i sam chętnie bym kupił, ale są za drogie. Dziewczyna powiedziała: “Jeśli chcesz, to ci dam bilet” i wręczyła mi jeden. Nie chciała żadnych pieniędzy, nic! Po prostu mi dała. Podziękowałem, nie mogąc uwierzyć w to co się dzieje. Siedziałem cały seans obok niej, czując do niej niesamowitą wdzięczność i radość, że tak to się wszystko potoczyło. Trochę z przejęcia zapomniałem jej jeszcze raz podziękować po seansie, ale w tłumie gdzieś mi zniknęła. Koledzy nie chcieli uwierzyć, że ot tak, po prostu podeszła do mnie dziewczyna i dała mi za darmo bilet. Nie próbowałem ich nawet przekonywać, że to prawda. Oni to na pewno czuli, ale nie mogli jakoś się z tym pogodzić …. Minęło ponad 30 lat, a ja to pamiętam. Twarzy nie pamiętam, ale zdarzenie tak.
    Dziękuję Ci nieznajoma!

  13. Sara pisze:

    Sara
    Moja historia to opowieścć o cudzie .Mój mąż za granicą miał romans , raz chciał odejść -raz nie , ja ze względu na dzieci chiałam żeby został ,a z uwagi na mnie już go nie chciałam.Sytuacja patowa ale dłużej tak już nie mogłam żyć. Siostra dała mi film “Sekret”-uwierzyłam w siłę przyciągania,że czas nie istnieje , że mogę wszystko.Zrozumiałam , że sama przyciągałam sam smutek same nieszczęścia.Postanowiłam chcieć samych dobrych rzeczy dla siebie , na początek(czwartek) chciałam przyciągnąć sobie faceta (a ,że przecież czas nie istnieje to chciałam go poznać jutro w piątek) tak bardzo o nim myślałam wyobrazałam sobie jego cechy harakteru i jaki ma być.W piątek rano z portela wyjełam zdjęcia męża i je podarłam – poszłam za ciosem i ze ściany zdjełam ślubne zdjęcia i je wyniosłam-zostawiłam tylko ślubne zdjęcie z Papieżem (nie mogłam wyżucić Papieża).Wychodząc z domu myślałam tylko o facecie którego mam dziśiaj poznać – zapomniałam tylko o jednej rzeczy – dzisiaj miał przyjechać mój mąż .I kiedy to niespodziewanie przyszło mi do głowy to poczułam uczucie wielkiej miłości do niego a jednocześnie miałam w sobie do niego uczucie nienawiści i bulu zranionej kobiety.
    Nie rozumiałam tego – myślałam – co się ze mną dzieje?
    Musiałam iść z synem po południu do kościoła do pierwszej spowiedzi, usiadłam w ławce syn poszedł do kolejki a ja miałam czas pomyśleć , patrzę a przy ołtarzu jest portret Papieża i tak do niego mówie ” Ojcze Święty i co ja mam teraz zrobić – teraz już nic nie wiem (mam w sobie dwa sprzeczne uczucia )? Odpowiedź przyszła do mnie bardzo szybko – usłyszałam w głowie tylko jedno słowo “RODZINA, RODZINA……” i już wiedziałam co mam robić.
    Wieczorem przyjechał mąż a ja jak zakochana nastolatka rzuciłam mu się na szyje ,powiedziałam co do niego czuje, że ma zrezygnować z pracy . Mąż najpierw mi nidowierzał ale jak mu wszystko opowiedziałam i , że ja też tego nie rozumiem to się rozpłakał i powiedział , że to co dla niego zrobiłam (to , że przyjełam go do siebie)to jest niepojętne po tym co mi zrobił.
    Teraz mam starego męża ale z nowymi cechami charakteru– takimi jakie sobie wyobrażałam. Wróciłiśmy do siebie i jest nam lepiej niż kiedykolwiek .
    Nie trzeba rozumieć – trzeba tylko chcieć i brać.

    • Aniela pisze:

      To jest najpiękniejsza historia romantyczna jaką kiedykolwiek przeczytałam. Bo wszystkie te seriale, filmy, książki, to wszystko jest wymyślone, a Twoja historia jest prawdziwa! A ja już przestałam wierzyć w miłość, właśnie przez to, że wokół mnie same rozwody, rozstania, zdrady. Dziękuję Ci bardzo za tą historię i życzę z całego serca szczęścia :)

  14. Gonia pisze:

    Tydzien temu przez zupelny przypadek – teraz juz wiem, ze nic nie dzieje sie z przypadku- trafil w moje rece “Sektret”. Pochlonelam go w kilka godzin. Ksiazka odmienila moj sposob postrzegania swiata, podczas czytania fragmentu o wdziecznosci lzy zaczely splywac mi po policzkach. Pojawilo sie we mnie uczucie, ktorego opisac nie jestem w stanie. Pojawia sie ono teraz zawsze, kiedy dziekuje i odczuwam wdziecznosc. Pracuje nad soba, nad swoim umyslem, nad myslami. Przed chwila sprawilam, ze obloczek zniknal na niebie. Wdziecznosc. Radosc. I spokoj.
    Wiedza z “Sekretu” dziele sie z kazdym z kim moge, niektorzy pukaja sie w czolo i mowia, ze zwariowalam…ale ja wiem swoje i wierze, ze Prawo Przyciagania odmieni moje zycie, i zycie innych, ktorzy sie z nim spotkali.

  15. izolcia pisze:

    Witaj Gosiu, czytałam “Secret”, oglądałam film, ale bez skrajnych emocji. Niby to wszystko rozumiem., ale nie potrafie wprowadzić w swoje życie. Napisz mi proszę jak nad sobą pracujesz? Pozdrawiam serdecznie Iza

  16. monika pisze:

    witam moja przygoda z “sekretem” zaczęła się jakiś czas temu. I wiecie co?? nie ma przypadków!! :) miałam problem ze studiami. Na moje wymarzone nie było mnie stać, więc zmuszona byłam zdecydować się na inną uczelnię – w moim mieście… bardzo wierzyłam ze studiuje na wymarzonej uczelni, wyobrażałam sobie jak tam jadę, jak siedzę na zajęciach .. i wiecie co się stało? przyznali mi w końcu kredyt na super warunkach. Będę go sobie pomalutku spłacać i studiować mój wymarzony kierunek :)

  17. Karl pisze:

    Witajcie!
    Wszyscy tutaj piszecie jak jeden “mąż” o wspaniałaych chwilach ze swojego życia. Mam w takim razie pytanie co się robi nie tak skoro życiowy pech prześladuje. Staram się być osobą radosną i dowcipną, myślącą pozytywnie ale wypadki losowe i tak się pojawiają. Mam 20 letni staż małżeński od kilku lat w rozpadzie. Zwolnienie grupowe pozbawiło mnie dobrej pracy oraz kilka innych drobnych spraw sprawiło, że zostałem sam z kłopotami. Analizując swoje ostatnie lata mam wrażenie, że żona była hamulcem wszytkich moich działań. Jestem osobą kreatywną i lubię wyzwania ale tylko te logiczne (mam tu na myśli, że nigdy nie pożyczyłbym np. kasy pod zastaw mieszkania). Mam swoje hobby i zainteresowania. Ona woli TV najlepiej wiadomości i tak przez 12 godzin dziennie.Żona od kilkunastu lat sprawia wrażenie malkontentki. Obecnie wchodząc do domu na nic nie mam ochoty nawet zaprzestałem nauki języka angielskiego. Czasami aby coś załatwić przez telefon czekam aż żona wyjdzie lub wychodzę sam z domu, bo mam wrażenie, że jak zadzwonię z domu to, że nie załatwię sprawy.
    Póki co moje wyprowadzenie się ze względu na małego syna nie wchodzi w grę.
    Pewnie jest coś takiego, że wpływ drugiej osoby nas ogranicza ale jak z tym walczyć?
    Słyszałem o takich osobach jako wamipirach energetycznych-prawda to?
    p.s. Kwiatki u nas też nie chcą roznąć.

    Przepraszam za brak spójności listu ale przeszedł kilka korekt.

    pozdrawiam
    Karl

    • Wojciech pisze:

      Karl, jeżeli Twoja żona ma na Ciebie wpływ to tylko dlatego, że na to pozwalasz. Może ten artykuł nakieruje Cię na trop rozwiązania Twojego problemu: http://blog.prawdziwysekret.pl/2011/06/17/cztery-umowy-toltekow-po-drugie-to-nie-jest-nic-osobistego/

      Ściskam,
      Wojciech :)

    • Sara pisze:

      Drogi Karlu
      Prawda jest taka , że to co teraz masz SAM,SAM to przyciągnołeś nie twoja żona (myślisz że ona jest teraz szczęśliwa?)Z tego co sam napisałeś wnioskuje , że nadal kochasz żonę i życie z nią ale nie takie- tylko lepsze.Zastanów się czego tak sam naprawdę chcesz, jeśli chcesz odejść i zacząć inne życie to zrób to , ale jak chcesz zostać z żoną to jej to powiedz,powiedz co do niej teraz czujesz i co chcesz TY SAM zrobić żeby było dobrze . To ty Karl zapomnij o tym co było złego między wami .Może warto się gzieś wybrać razem -do kina restauracji ,może poopalać się. Musisz pamiętać , że wampirem energetycznym własnego życia byłeś ty sam.Weź los w swoje ręce a ty i twoja rodzina na tym skożysta.
      Pozdrawiam

  18. Wojciech pisze:

    9 lat cierpienia kończy się w 3 dni

  19. Ganna pisze:

    Dzisiaj zepsulo sie mi auto.Musialam jechac autostopem z miejscowosci gdzie mam zaklad.Doszlam do glownej drogi i mysle ze na tym budynku nie zle wygladalaby reklama wyrobow ,duzy ruch na tej drodze.Dlugo nie czekala na samochod.Z mezczyzna rozgadalismy po drodze i okazalo sie ze ma on firme reklamowa,a w dodatku ma duzo znajomych ktore moga spolpracowac ze mna.Zamienilismy sie wizytowkami..Przypadek?????…:)

  20. Ganna pisze:

    Deszcz pada za oknem ulewa,humor na tak sobie,sil brakuje z powodu warunkow atmosferycznych…Tak zaczal sie moj ranek…Syn kupil nowy telefon i przesluchiwal muzyke co tam wgrana…Uslyszalam piosenke ,,I Will Survive,, Gloria Gaynor …Ta piosenke sluchalam w mlodosci zawsze kiedy mi bylo zle,wlaczalam na calosc i wszystkie zalamania jak wiatrem zdmuchiwalo…Wtedy bardzo pomagala mi…Na tych miast poprosila syna zeby przegral mi na laptop moj…Wlaczalam chyba 5 razy ja…Niesamowicie zadzialala…Dostalam moc energetyczna,zawsze tak dziala na mnie ta piosenka,o wiele wiecej mocy daje jak retbool…Moja podswiadomosc o tym wie bo jeszcze w mlodosci jej wpoilam to…I to sie nazywa sie sila sugestii,magiczna moc…Dziala zawsze.

  21. nowinka pisze:

    Kiedyś pomyslałam sobie,że chodzę cała ubrana na biało w ciepłym kraju, czułam powiew gorącego powietrza i czułam się swietnie.Oczywiscie nie było mnie stać na takie wczasy. Poczekałam prawie rok i moje marzenie sie spełniło. Z pracy dostałam darmowe ,tygodniowe wczasy w Turcji .Pamiętałam, żeby sprawić sobie to białe ubranie,żeby wszystko było jak w marzeniach. Kiedy spacerowałam wieczorem po plaży ubrana na biało, uśmiechałam się i dziękowałam “losowi” za ten prezent.

  22. nowinka pisze:

    Moja, jeszcze jedna z wielu ciekawa historia.Kupowałam aparat telefoniczny w Realu i zwróciłam uwagę na obniżkę cen na telewizory.Jakby mi ktoś mówił – wybierz sobie tu telewizor. Gapię się na nie … i …nagle myśl- po co je oglądasz, przecież masz 4 letni telewizor i nie potrzebujesz nowego. A środku- mój trochę za mały, wolałabym większy. Po powrocie do domu włączyłam telewizor i….były same pasy. Zawiozłam do naprawy, opowiedziałam o swojej intuicji ze smiechem , a Pan powiedział ,że sądząc po objawach ,to powinnam się zacząć rozglądać za nowym. I tak się stało, był już nie do naprawy. Kupiłam w tym Realu nowy. Pewnie tak miało być!

    • Maks pisze:

      hm… według mnie tu bardziej wystąpił głos intuicji niż prawo przyciągania… aczkolwiek jest to skomplikowane to gdzieś wyczytałem już, że INTUICJA = prawo przyciągania jakby z automatu ;)

  23. N01RADEK pisze:

    moc jest w nas!
    wierzczie lub nie ale w czoraj mialem pszelaw wlasnej mocy mocy “wlasnego umyslu”
    w sensie.pojechalem na zakupy,parkujonc samochud pomyslalem rze bylo by fajnie rzeby osoba ktura zaparkowala na pszeciwko opuscila miejsce parkingowe kiedy ja wruce do samochodu,
    poniewasz da mi to besposredni wyjazd z parkingu sklepowego. i tyle
    poszedlem i zrobilem co moje czyli “zakupy” wracajonc nawet nie myslalem o popszednim rzyczeniu i zapakowalem zakupy do bagarznika.uruchamiajonc silnik zauwarzylem rze samochud zaparkowany pszedemno odjerzdrza,pomyslalem SUPER, TAK JAK CHCIALEM.
    dopiero puzniej zdalem sobie sprawe rze tak wlasnie chcialem.
    NIE MA PSZYPADKUW W NASZYM RZYCIU JERZELI RZYJEMY SWIADOMIE!!!!!!!

    • ja pisze:

      przypadkiem dobrze czasem zajrzeć do słownika ortograficznego

  24. DzieckoWszechswiata pisze:

    Przez dluzszy czas modlilam sie o mezczyzne. Stworzylam sobie modlitwe o mezczyznie z bardzo konkretnymi cechami charakteru.
    Modlitwe odtwarzalam kazdego wieczorku, odczuwajac i wizualizujac kazde slowo.
    Pewnego dnia otoz ten wymarzony mezczyzna stana przede mna, przejezdzajac pol kraju aby mnie poznac.
    Zakochal sie we mnie taka jaka bylam, najprawdziwszej wersji. Tez go pokochalam.
    To bylo piekne.

    Moja mama sciagnela na siebie wyprowadzke do innego kraju, o czym zawsze marzyla.

  25. Andżelika pisze:

    Dzisiaj wreszcie przyszła paczka z moim wymarzonym odtwarzaczem mp3 – myślę sobie: wreszcie muzyka i nagrania zawsze pod ręką w bardzo wygodny sposób. Okazało się jednak, że żaden komputer nie chciał przeczytać jego zawartości. Wszyscy już namawiali mnie by oddać na gwarancję – wyglądało na usterkę techniczną, poza tym nie wydałam na niego majątku więc “nie ma co się dziwić”. A ja się zawzięłam by swoimi “magicznymi hokus pokus” naprawić je. Skoro możemy leczyć siebie nawzajem, to czemu by nie leczyć sprzętów? ;)

    Wyobrażałam sobie, że jestem szczęśliwa słuchając go kiedy tylko chcę. Trochę po “Ho`ponoponowałam”, zajrzałam na fora w necie by sprawdzić czy ktoś może mi pomóc. Znalazłam jedną komendę, którą trzeba było wpisać w wierszu polecenia. Zadziałało. Zrealizowałam wizję w jakieś pięć godzin :D

    Andżelika

    • Maks pisze:

      tak energie działają nam na samochody, komputery i wszelką elektronikę dlatego jeżeli mamy często zły humor w samochodzie to samochód będzie się często psuł :)

  26. Secret życia pisze:

    apropo secretu… jest coś w tym, ale też nawiązuje do bibli, ludzie nie doceniają mocy secretu nikt w to nie wierzy id latego nikt tego nie doświadczy, każdy jest inny … ja wygrałem 78 tys euro w 6 dni w kasynie internetowym,,, zastanawiam się jakim cudem wyciągalem te karty jakie chcialem (black jack) non top podejmowalem dobre decyzje, czynilem dobro, ale pozniej juz nie pochlonely mnie pieniadze bylem zaslepiony praktycznie przez moja glupote ( lub zle duchy ) bylbym po drugiej stronie, mialem okazdje przezyc przygode nie wiem ilu jest takich szczesliwcow czyniac dobro dla innych lod nam odplaci za nadobre… moja historia jest dosc dluga,i nikt w to nie uwierzy … i nikt nie musi, ale moja historia jest dziwna i wciaz minelo 2 miesiace , to wciaz nasuwaja mi sie mln pyt. dlaczego ja? dlaczego ja tak zrobilem , a nie inaczej …

  27. Ganna pisze:

    Cos nie tak zaczelo dziac sie z moimi myslami…Otwierajac strone ,,prawdziwysekret,,pomyslalam zeby byl jakis artykul dla inspiracji,dla podniesienia na duchu…….Otworzyla sie strona i…..artykul Andzeliki ,,To dziala,, w dodatku z nagraniem Abraham,ktory jak ulal pasuje zeby naladowac sie pozytywna energia i dzialac dalej,ale z myslami o wiele lepszymi.,pozytywnymi…No co moge powiedziec :,,TO DZIALA,,

  28. Mój post będzie trochę długi, ale chciałbym podzielić się trzema historiami>większa siła przebicia :P Mam nadzieję, że będzie ciekawy ;)

    Było to w roku szkolnym 2006/7, wtedy zdawałem maturę. Pragnąłem zdać ją jak najlepiej i składać papiery tylko na jeden kierunek studiów. Naukę do niej zacząłem jeszcze w wakacje 2006. Codziennie systematycznie przerabiałem po trochu materiału, bo nie mam zwyczaju zostawiać czegoś na ostatnią chwilę. Często przed snem wizualizowałem też, jak trzymam świadectwo maturalne ze świetnymi wynikami i czułem się przy tym wspaniale. Ludzie, którzy wiedzieli, że składam tylko na jeden kierunek mówili mi, że oni nie robiliby czegoś takiego, że wolą na więcej, bo to zawsze jakieś zabezpieczenie itp. Często czułem podziw od nich. Byłem chyba jedyną osobą w klasie, która nie składała na min. dwa kierunki. Byłem jednak pewny swego i każdego dnia pracowałem na osiągnięcie celu, a gdy czasem pojawiały się wątpliwości, mówiłem sobie, że z takim przygotowaniem jak moje musi się udać. Ten argument działał zawsze :) W wakacje 2007(po maturze i złożeniu dokumentów na studia) byłem na obozie. Pewnego dnia zadzwonił do mnie ojciec i pierwszymi jego słowami były: “Witam Cię, studencie”. Pamiętam do tej pory :) Moja wizja spełniła się niezawodnie, czego zresztą oczekiwałem i ten cel dotąd jest dla mnie jednym z najlepszych przykładów z mojego życia, że pragnienie osiągnięcia celu, pewność jego osiągnięcia i regularne skuteczne działanie ku temu jest niezawodnym przepisem na zrobienie tego.

    Inna historia: jeszcze w podstawówce, ok. 2000 r., bardzo chciałem mieć pewien drogi walkman, ale moich rodziców nie było wtedy stać na niego. Było mi żal, ale wtedy sądziłem, że nie mogę nic z tym zrobić, więc pogodziłem się z jego brakiem. Po ok. 5 latach, gdy byłem już w liceum zapragnąłem odtwarzacza MP3. Były one dużo mniejsze od walkmanów i miały lepszą jakość dźwięku, ale kosztowały też dużo więcej niż dzisiaj. O ile kojarzę 256 MB Vobisa było chyba po ok. 200 zł. Mimo to znalazłem taką kwotę i sprawiłem sobie jednego :) Miałem mnóstwo frajdy słuchając go. Wizja spełniła się po kilku latach, ale w o wiele lepszej formie. To jednak nie koniec. W ciągu dwu kolejnych lat przesiadłem się na lepszego Creative’a 512 MB(m.in. z pasmowym equalizerem), a potem na jeszcze lepszego iRiver-a 1 GB, którego używam do dzisiaj.

    W w/w przypadkach nie znałem jeszcze prawa przyciągania, w poniższym już tak. Już od kilku lat chciałem w jakiś sposób dzielić się wiedzą z rozwoju osobistego, która pomogłaby innym ludziom zwłaszcza zmienić siebie i swoje życie na lepsze i napełniała ich inspiracją do tego. Nie chciałem jednak robić tego narzucając komukolwiek takie dane jako jedyną słuszną wiedzę, która zbawi cały świat. Blog Wojtka znam gdzieś od 2008 r. i od tamtej chwili często tu zaglądałem. Od dość dawna korciło mnie, żeby spytać go, czy nie potrzebowałby kogoś do pisania tekstów na tej stronie. W końcu nie wytrzymałem i spytałem. Okazało się, że Wojtek jest otwarty na współpracę :) Przesłałem mu kilka próbnych tekstów, które spodobały mu się i tak zaczęło się moje pisanie na blogu, co pozwala mi się fajnie spełnić :)

    Pozdrawiam,
    Krzysiek

  29. Ganna pisze:

    Gdzies ponad miesiac temu Wojtek przyslaw mi maila (dziekuje) o przyciaganiu piorka…Wymyslilam sobie piorko blekitne koloru nieba i pamietam ze spojrzalam na niebo w ten moment…Pogoda byla ladna tylko biale chmurki na niebie…Tydzien temu rozstalam sie z czlowiekiem ktorego mocno kochalam…Swiat odrazu inaczej wygladal dla mnie…W tym samym dniu bardzo spieszylam sie na spotkanie,bieglam i mimolotem spojrzalam na piorko przy plocie,juz kilkanascie metrow odbieglam,ale wrocilam,bo wydawalo sie ze to z mojej wizji…I wiecie co,malutkie,biale piorko a srodek blekitny.Bardzo piekne piorko…
    Wyzej jest moj komentaz gdzie opisywalam kiedy kwiaty na PKP otrzymalam i to nadalo mi sil i wiary…Takie same uczucie dalo te piorko mi…Jest teraz w moim portfelu:)

  30. Farai pisze:

    Ja również wypróbowałam ćwiczenie z przyciąganiem piórka.Wyobraziłam sobie malutkie, puszyste piórko i już kilka dni później znalazłam takie na balkonie :)
    Miałam jeszcze wiele innych przypadków jak np. prawo jazdy. Cały czas wyobrażałam sobie, że uda mi się zdać egzamin za pierwszym razem, wyobrażałam sobie jak bez problemów pokonuje całą trasę, i nie dopuszczałam do siebie myśli, że może mi się nie udać. I udało się :)
    Na dzień dzisiejszy jestem dopiero na początku mojej “sekretnej” drogi, ale zaczynam dostrzegać coraz więcej jego przejawów w moim życiu.

  31. Ganna pisze:

    Szkoda ze gdy ja zdawalam na prawo jazdy nie znalam o PP,zaoszdzilabym czas,nerwy i pieniedzy:D

  32. Pingback: Blokady na drodze do upragnionego życia | sekret życia w obfitości

  33. Wdzięczny pisze:

    W te wakacje a dokładniej pod koniec lipca wybieraliśmy się nad morze.
    Pogoda, która wówczas była w mojej miejscowości to same ulewy i wgl
    według prognozy niby w całej Polsce wtedy była pogoda niezaciekawa.
    Byłem bardzo zmartwiony, że pojedziemy i będzie cały czas padać ; |
    Zanim pojechałem, to z 5 dni wcześniej wizualizowałem, że opalam się,
    kąpie się w morzu i jest mnóstwo ludzi na plaży. Zapomniałem o całej sprawie
    i pojechaliśmy. Co się okazało…Przyjechaliśmy na miejsce w południe, gdzie
    było baardzo duszno i aż się prosiło, żeby popływać w morzu i jeszcze w ten
    sam dzień opalaliśmy się i kąpaliśmy się a deszczu ani kropli, choć prognoza inaczej
    zapowiadała. Co więcej byliśmy tam 9dni i naprawdę ani razu nie padał deszcz, co
    dzień wstawaliśmy o 8 bo już było gorąco i bezchmurnie. Gdy kontaktowaliśmy się z
    bliskimi to mówili, że u nich jak padało tak pada :) Nie mogłem uwierzyć jaką siłe ma prawo
    przyciągania, że potrafi nawet pogodę dla mnie zmienić ! – a według prognozy miało padać ;]
    Gdy wracałem z powrotem spotkałem pewną dziewczyne, która powiedziała mi, że w tym miejscu
    gdzie byłem nad morzem to gdy przychodzą chmury, to tylko przechodzą i skupiają się dopiero w sąsiednim mieście w porcie, gdzie właśnie tam lało, a tam gdzie ja byłem to nie :)

    • Monika pisze:

      Jakbym czytała swoją historię :) wyjeżdżałam dokładnie 1 sierpnia 2011 roku w podróż poślubną nad morze do miejscowości Rewa, w Poznaniu gdzie mieszkam pogoda była fatalna już na kilka dni przed, a przyjęcie weselne miało być 31. Lipca na dworze. Były to początki kiedy zapoznawałam się z PP i nawet nie wiem jak to zrobiłam, ale w dzień mojego ślubu pogoda była piękna mimo, że dzień wcześniej padało. Jak następnego dnia wyjechaliśmy pogoda w Poznaniu nieco się popsuła, a w Rewie była idealna :) byliśmy tam dwa tygodnie i tylko nocami niekiedy popadywało, a w dzień leżąc na plaży widzieliśmy jak w okolicach Gdańska okrutnie mocno pada :)

  34. Pingback: Jak osiągać cele cz. 6 | sekret życia w obfitości

  35. Pingback: Jak osiągać cele cz. 11 | sekret życia w obfitości

  36. Buka pisze:

    Jestem dopiero początkującą osobą afirmującą:) Przynajmniej swiadomie;) I zastanawia mnie jedna kwestia, co, jeśli np jestem w pokoju z osoba rowniez afirmujaca swiadomie i jedna afirmuje zeby zgasic swiatlo a druga zeby zaswiecic- która otrzyma swoja prosbe w formie urzeczywistnionej?
    Jesli jest mi ktos w stanie to wytlumaczyc to byloby wspaniale:)

    P.S Nie wiedziec czemu, po przeczytaniu ksiazki ZERO OGRANICZEN, gdzie mowa o oczyszczaniu, nie odczuwam zadnych emocji przy afirmacji a wczesniej bylam niesamowicie radosna i szczesliwa przy marzeniach i sie spelnialy:( Co sie moglo stac? co mnie przyblokowalo?

  37. Pingback: Sekret mojego Życia | sekret życia w obfitości

  38. Ganna pisze:

    Spieszylam sie na pociag ,wlecialam do empiku (ksiegarni) zeby kupic cos do czytania w pociagu … czasu nie bylo szukac ,wiec tylko pomyslalam -zeby to cos ciekawego bylo- …Lezala na polce okolo ktorej stanelam, ksiazka ,rzucala sie w oczy bo innego koloru byla ,pierwsza ktora wzielam poprzegladac….Nazywa sie ksiazka ,,Traktat o szczesciu,, autor Jean D’Ormesson.Cala droge ,6 godzin,nie mogla oderwac sie od niej.Radze przeczytac,kto jeszcze nie czytal.

  39. Pingback: sekret życia w obfitości

  40. Pingback: 10 najlepszych artykułów Sekretu Życia w Obfitości w 2011 roku | sekret życia w obfitości

  41. Pingback: Gdy afirmacje i wizualizacja zawodzą | sekret życia w obfitości

  42. Aga pisze:

    Książka “The Secret” trafiła w moje ręce delikatnie ponad 1,5 roku temu. Byłam świeżo po rozstaniu z człowiekiem, z którym spędziłam 6 lat życia. Był to 3 tydzień mojej nie mocy, poczucia beznadziei, szukania czegoś co da jakikolwiek sens mojemu istnieniu. Szukania drogi. Był to czas kiedy wydawało mi się, że nie umiem być sama, a dodam, że wszędzie w tamtym okresie widziałam tylko tych mężczyzn, którzy mieli już obrączki na palcach.:) w pociągu, w restauracji, na imprezach. Smęciłam, że będę sama do końca życia, że wszyscy już przecież są zajęci – takie obrazy przyciągałam zupełnie nie świadomie. Pewnego dnia zadzwoniła do mnie koleżanka, z propozycją spotkania, taka babska piżamowa noc. Etap, gdzie strasznie bałam się zasypiać sama :) Wpadła do pokoju i rzuciła mi jakąś książkę na łóżko. Powiedziała: ” Wiem, że będzie ciężko ci zasnąć. Tą książkę dostała ostatnio moja teściowa na imieniny i mi pożyczyła. Z nas trzech tylko ty lubisz czytać”. :) Dzisiaj powiem, że był to dla mnie dar od Boga. Dar od Wszechświata. Dar, cud, uzdrowienie. Tej nocy, w której zaczęłam ją czytać, wydawało mi się, że to bzdurna książka, jakaś sekta, że ktoś chce mi wyprać mózg. :) Jednak nocy następnej coś we mnie kazało mi znowu ją otworzyć, czytać dalej. Przeczytałam ją w 3 dni. Zaczęłam analizować swoje dotychczasowe życie. Każdą sytuację, którą uważałam za moją porażkę. Każdą jedną osobę, zdarzenie dobre czy złe.
    Zdałam sobie sprawę, że właśnie oto przyciągnęłam do swojego życia zakup samochodu. Nie miałam wtedy pieniędzy, a jednak “chcę”, pragnienie było silniejsze. Wszystkie okoliczności, zdarzenia i ludzie sprawiły, że 2 tygodnie później od “mojego chcę”, miałam auto. Zdałam sobie sprawę, że przyciągnęłam ciągłymi narzekaniami utratę pracy. Bo czułam, że nie chcę tam pracować. :) Przyciągnęłam do swojego życia utratę partnera, bo pół roku wcześniej powiedziałam, że to wszystko nie ma sensu, że to za pół roku się skończy. Stało się tak jak powiedziałam, a po poznaniu Sekretu, dopiero zdałam sobie z tego sprawę. Zaczęło mnie to zastanawiać. Jeszcze nie dowierzałam. Taka ludzka natura. :) Jako, że zbliżało się wesele mojego brata, a ja byłam bez partnera, któregoś dnia śmiałam się do koleżanki wskazując na przypadkowego chłopaka: ” z tym gościem bym mogła pójść, ale przecież go nie znam”. :) Dopiero jak uwierzyłam, że ta miłość, której JA chcę jest możliwa, że obojętne czy ja będę na tym weselu sama czy nie, że i tak będę bawiła się świetnie, a miłość przyjdzie niepostrzeżenie, zaczęło się wszystko objawiać. I o dziwo to nawet ten “gość”, na którego pokazałam palcem, bo ładnie się uśmiechał. :) Miłość wyjątkowa i niepowtarzalna, taka jaka mi się wymarzyła :)
    W między czasie jednak musiałam się upewnić, że Sekret naprawdę działa. Ja dla sprawdzenia wymyśliłam sobie, że znajduję 4listną koniczynę. Szukałam jej 2 tygodnie :) Dopiero jak przestałam grzebać rękoma w trawie i patrzeć pod nogi, ona mi się objawiła. Przypadkiem upadły mi kluczyki na trawę, a gdy po nie sięgałam.. 4 listna koniczyna rosła tuż przy nich. To był moment, w którym zaczęłam skakać i cieszyć się jak dziecko. Moi rodzice patrzyli na mnie trochę tak jakbym oszalała :) ale śmiali się ze mną nie wiedząc zupełnie o co chodzi. Jak dziecko :) Dopóki wierzymy w te cuda, dopóki chcemy w nie wierzyć i mamy pewność, że TEGO właśnie chcemy, dostajemy to. Gdy wkrada się zwątpienie, gdy dopuszczamy myśli o braku przyciągamy tego więcej. Mnie znowu wkradło się zwątpienie. Znowu codziennie szukam sensu. Prostotę Sekretu można znaleźć wszędzie. W komedii romantycznej, w przypadkowej osobie spotkanej na ulicy, w życiu naszych znajomych, którzy o Sekrecie nie mają pojęcia, w książce, która wpada nam przypadkowo w ręce. Zawsze, gdy brakuje mi wiary, Wszechświat, czy mój Anioł Stróż podsuwa mi znaki, wskazówki. Gdy tracę wiarę, gdy widzę świat w czarnych barwach, gdy zaczynam pytać “dlaczego?”, ON zawsze jest obecny, zawsze słucha, zawsze daje znaki, zawsze pokazuje. Czeka cierpliwie, aż któryś wreszcie dostrzeżemy. Daje nam tyle znaków i szans ile wymaga w danym momencie życia nasza psychika. Daje nam je jeżeli faktycznie szukamy drogi. Jeżeli chcemy tę drogę zobaczyć, to ją zobaczymy. Każda, nawet najgorsza sytuacja życiowa ma możliwość obrócenia się w tą pozytywną, w tą która uczy nas życia, uczy nas tego kim jesteśmy, kim chcemy być.
    Jestem zwykłym człowiekiem. Zapominam czasami podziękować, czasami nie czuję że powinnam, a powinnam. Wszystkie emocje świata :) Upadamy tylko po to, żeby się podnieść, żeby wierzyć silniej, obojętnie w co. Zwątpiłam po raz kolejny 6 miesięcy temu. Wierzyć na siłę też się nie da, bo to strasznie męczy. Chciałam na siłę znowu w coś wierzyć, ale samego siebie też nie da się zmusić. Pragnienie i wiara uwalniają się z nas same kiedy są prawdziwe. Tylko prawdziwa, szczera i dobra wiara i dobre pragnienie objawią się nam tak, jakby nas naprawdę cieszyło. Znowu zaczynam. :) Dziś to wiem i zapewne te 6 miesięcy pracy nad samą sobą i znoszenia siebie czegoś mnie nauczyło. Czemuś to wszystko miało służyć i objawi mi się odpowiedź czego było to warte. :) na pewno czegoś WIELKIEGO :) Dzisiaj napiszę.. ” z braku drogi, rodzi się droga”. :)

  43. Pingback: Gdy czas przestał istnieć | sekret życia w obfitości

  44. Ania pisze:

    Ze PP dziala dla mnie nie ulega zadnej watpliwosci.
    Po kazdej mojej wizualizacji kiedy ona spelnia sie,i nie waznie czy to dla mojego blaga czy nie,jestem pelna podziwu.
    Zamykam oczy widze piekny dom,z zadbanym ogrodkiem…..i zaczynaja sie zmiany w moim zyciu.Spostrzegam jak trace kontakty z ludzmi ktore moga przeszkodzic mi w tym celu,i zawieram nowe znajomosci,ktore przybliza w osiaganiu celu.Te zmiany czasami sa przerazajace,poniewaz czlowiek tak przyzwyczajony ze boi sie gwaltownych zmian…Tyle ze ja wiem,gdy bede bac sie i odpuszcze to wymazony dom tez rozplynie sie niczym miraz…
    Jeszcze w zyciu nigdy tak nie bawilam sie dobrze.Przeciez To co kiedys ogladalam w bajkach i myslalam ze cud to tylko w ksiazkach i w TV,to teraz przezywam to na wlasnych doswiadczeniach.Wystarczy tylko zamknac oczy i wyobrazic sobie co chcesz,umiec spostrzegac te zmiany,dziekowac i nic wiecej….
    Zycze wszystkim milej zabawy:)

  45. Pingback: Na kolanie o Szczęściu | sekret życia w obfitości

  46. basman pisze:

    Prawo przyciągania znam od kilku lat ale wciąż nie moge sie nadziwić jak niesamowicie wypełnia nasze życie. Niezapomne sytuacji która wydawała mi sie absurdalna ale jest prawdziwa. Analizowalem wiele razy dlaczego moje życie jest takie jakie mam a nie inne i powiem tyle – wszystko zaczyna sie od myśli.
    Pamiętam gdy rok temu wątpiłem w to prawo i dla próby, tak dla próby wymysliłem ze chce znaleźć zielonego motylka. Tak jak co niektórzy znajdywali piórko według potrzeby, ja uznałem piórko za proste, wieć wymysliłem cos absurdalnego.
    Jak się domyślacie nie czekałem długo. Jechałem kiedys rowerem i zatrzymałem sie przed skrzyżowaniem, spojrzalem na ziemie i na asfalcie lezał potrącony jasno zielony motylek. Myślałem że zrobie prawu na złość, że mu utrudnie okazało sie ze dostałem co chciałem. Szkoda mi tylko motylka bo niestety już niemógł latać chociaż był cały.
    Powiem tylko tyle ze jak popatrze wstecz na moje zycie to mam dokładnie to co chcialem i tak jak to sobie wyobrazalem ze bede mial, mieszkanie, spokojne zycie, rodzina. Nawet moja praca. Wyobrazałem sobie siebie pracujacego umyslowo przy biurku, chcialem odpowiadac za produkcje i nadzorowac prace na wielu stanowiskach. i ?? i tak pracuje!!! jako technolog:)
    Marzyłem o jednym konkretnym modelu gitary gdyz jestem muzykiem. Mimo tego ze sporo lat uplynelo, dzis jestem szczesliwym posiadaczem dokladnie tej. Co do zespolu w jakim gram to rowniez wszystko sie zgadza. chcialem grac w zespole weselnym i u szczesliwiac ludzi. to wlasnie robie i sprawia mi to ogromna radość:) Prawo przyciagania dziala tez w druga strone, czasem przyciagamy do siebie realia ktore byly naszymi obawami. Warto wyrobic w sobie taka swiadomosc aby na przyszlosc starac sie ich unikac. Co do obaw, to nie chcialem aby np w moim zespole koledzy pili alkochol i niestety zgodnie z prawem to dostalem – problem z alkocholem.
    Obecnie zalozylem drugi zespol i jest w nim wiecej energii niz w poprzednim, opieram sie na prawie przyciagania i “zarazam” tym ludzi. To jest niesamowite jak dziala i wzrasta to co tworzysz.
    Myślcie pozytywnie – warto!!

  47. Alina pisze:

    W moim życiu na każdym kroku jestem pod wrażeniem siły myśli na wydarzenia,choć czasem wywołuje to ogromne poczucie winy, bo nagle sobie pomyślałam jak wiele uniknęłabym cierpienia, gdyby moje myśli były jasne, pełne wiary i ufności, a serce wolne od strachu. O najbardziej szokującym świadectwie siły myśli jeszcze nie jestem gotowa pisać . Jednak chcę się podzielić takim prostym przykładem jak odchudzanie po porodzie. Byłam załamana, swoim wyglądem, myślałam , ze już nigdy nie wrócę do poprzedniej sylwetki. zaczęłam regularnie czytać magazyn Shape, w którym były historie osób, które poradziły sobie z jeszcze większym “nadbagażem ” niż ja. Zaczęłam sobie wyobrażać siebie jak ćwiczę, zdrowo się odżywiam i stosuję inne triki. Zaczęłam sobie wyobrażać siebie świetnie wyglądającą, widziałam zachwyt w oczach znajomych i ;) nieznajomych jak paraduję w sylwestra w pięknej sukni. Wszystko szybciej przyszło, niż się spodziewałam. Praca nad sylwetką była fascynująca, byłam taka szczęśliwa. Codziennie z wózkiem spacerowałam dość szybkim tempem kilkanaście kilometrów, bez poczucia wyrzeczenia jadłam tylko zdrowo, w niewielkich ilościach, a głód był mi obcy.Po 5 miesiącach osiągnęłam wagę sprzed ciąży. Strasznie chciałam mieć kasetę z Cindy Crauford z ćwiczeniami, nikomu o tym nie mówiłam, a dostałam ją od mojego męża pod choinkę. Dzięki zachowaniu motywacji, regularnym ćwiczeniom i diecie po roku moja sylwetka przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Ale codziennie myślałam o swoim celu i planowałam co będę robić by ten cel osiągnąć.To było magiczne, miałam taką nieodpartą potrzebę dzielenia się tym z innymi. jednak nie zawsze spotkałam się z podobnym entuzjazmem. Teraz mogę się podzielić tym tutaj :) i wierzę, że przyjdzie w moim życiu moment, gdy pożegnam obecne problemy finansowe i połączę moja pasję z pracą

    • Alina pisze:

      Chciałam jeszcze dodać, że kilka lat wstecz przed tym zdarzeniem, mimo wielu prób nie udało mi się osiągnąć swojego celu zrzuceniu kilku kilogramów, teraz wiem, że m.in. powodem było to, że swoją uwagę skupiałam na tym czego nie chcę, zamiast wyobrażać sobie to czego pragnę. Dużo łez upłynęło zanim się tego nauczyłam, a tutaj proszę “Wojtek podaje wszystko na talerzu”.

  48. bbb pisze:

    pracowalam jako niania i z rodzina, ktorej dziecmi sie zajmowalam, pojechalismy do Portugali na wakacje! Pamietam te piekne, cieple wieczory, zgielk ulic, turysci, male urocze knajpki, a ja musialam albo zjmowac sie dziecmi, albo bylam oddelegowana na ”wolny wieczor” – niestety sama… Pamietam, ze obiecalam sobie wtedy, ze na nastepny rok pojade na wakacje nad cieple morze i bedzie mi towarzyszyl jakis mezczyzna, i bedziemy tak spedzac czas jak widziane przeze mnie wtedy pary (na molo, kolacje, spacery…)! Sprawdzilo sie – wladowalam w Hiszpani, z przyjacielem, nie chlopakiem, nie bylo tak romantycznie i milo, ale podstawa, czyli moje pragnienie pojechania z facetem na wakacje sie sprawdzilo:) trzeba uwazac o czym sie marzy i precyzyjnie to wyrazac… mam jeszcze kilka takich historii:)

    p.s przepraszam, za brak polskich znakow!

  49. Monika pisze:

    Witajcie, natrafiłam na ten blog całkiem niedawno, ale bardzo mnie zainspirował. Pomysł na dzielenie się swoimi doświadczeniami – bezbłędny. Chciałabym też podzielić się swoimi: Obiektem mojego przyciągania był naturalny, szybki i bezbolesny poród, co lepsze przyciągałam go z wielką lekkością, tak jakbym już wiedziała jak to będzie (choć był to mój pierwszy raz). Od początku ciąży, aż do końca w ogóle się go nie bałam, wiedziałam, że wiele kobiet cierpi (a przynajmniej tak mówi), że wiele ciężarnych “umiera” ze strachu, a ja nie czułam żadnych obaw, tylko radość z rosnącego w moim brzuszku dzidziusia. Moja mama w ramach swoich pesymistycznych myśli obawiała się, że w ślad za jej rodziną będę miała ciężki, długi i bolesny poród i nie wiem dlaczego czuła się w obowiązku informować mnie o swoich obawach, ale mój wewnętrzny spokój i pewność były skuteczną blokadą dla takich negatywnych słów i obaw. W miarę upływu czasu zaczęłam spotykać dziewczyny, które miały już na świecie swoje pociechy i totalnie zaprzeczały panującemu przekonaniu, że poród musi boleć. Myślę, że był to jeden z efektów działania PP. Kolejnym był oczywiście sam poród, który jak można się domyśleć był krótki, lekki i przyjemny :) trzecim, a raczej drugim (w kolejności chronologicznej) elementem tej samej historii, który ewidentnie wynikał z PP było obrócenie się mojej córeczki główką do dołu na kilka dni przed porodem – mimo, że lekarz skazywał mnie już na cesarkę ze względu na złe ułożenie dziecka w brzuszku – lekarz sam był tym zdziwiony – mimo, że ma za sobą wiele lat praktyki ginekologiczno – położniczej byłam jego pierwszą pacjentką, u której dzidzia zrobiła fikołka tak późno i to w pierwszej ciąży.

    Moje macierzyństwo też jest dużo łatwiejsze niż to o którym opowiadały mi przed porodem inne mamusie – hmm może to też PP… :)

  50. ewa hejnicka pisze:

    …rozstałam się mężczyzną, z którym spędziłam ok.13lat…..mimo takiego stażu byłam osoba b.młodą..miałam ok. 28lat…..Gdy emocje opadły…usiadłam i rozmyślałam o tym jak miałoby wyglądać moje życie…..Bardzo chciałam mieć swój kąt….marzyłam o mieszkaniu….Na ten moment -wydawało mi się- była to wielka abstrakcja……..Mieszkałam wówczas na małym pokoiku w domu Rodziców…..miałam pracę, która nie przynosiła dużych dochodów…Jak dobrze pamiętam- starczało na podstawowe potrzeby….(uwzględniając raczej “niższą półkę”)….W głowie miałam słowa mojego ex-partnera: “…gdyby nie ja to byś do dziś jeździła rowerem………” Pamiętam, że na ów czas te słowa dość mocno mnie dotknęły…..Nie zdawałam sobie wówczas sprawy, że w późniejszym czasie staną się one wystarczającą motywacją do zmiany sposobu myślenia i widzenia siebie….Zaczęłam marzyć i wyobrażać sobie siebie wewnątrz tych marzeń…..Czułam,że posiadam…Towarzyszyła mi wtedy radość…wyjątkowo dobry nastrój…jakbym faktycznie zrealizowała swoje pragnienia…hmmmm…..Dziś moge powiedzieć, że w tym momencie faktycznie zaczęły realizować się moje marzenia….. Najpierw były myśli, marzenia i nastrój, jaki towarzyszy chwili, w której osiągamy sukces…..(to śmieszne ale ja cieszyłam się a’konto )…….W niedługi czas później otrzymałam mieszkanie po Dziadku…..wymagało kapitalnego remontu i co za tym idzie-niosło za sobą dużo wydatków…….Nie wiem jak to się stało…..Nie mając nic- zaczęłam…..Wyobrażałam sobie, że moje mieszkanie jest bardzo eleganckie…..,że wszystkie rzeczy są wyjątkowe….Zauważyłam w internecie przepiękne pucharki do lodów….Zamówiłam je! Reszta(piękny stół, obrus….etc..).pozostało w sferze marzeń….Wiem, wiem…..dopuściłam się absurdu(ale tylko teoretycznie)…Ja tak bardzo czułam wnętrze tego mieszkania, że ściany, podlogi szafy,stół czy obrus były tylko kwestią czasu…..Przyszedł czas na remont….Z pomocą finansową przyszli Rodzice(CUDOWNI LUDZIE…KAŻDEGO DNIA….W MYŚLACH SETKI RAZY MÓWIĘ JAK BARDZO ICH KOCHAM I DZIĘKUJĘ BOGU ZA MOJĄ WSPANIAŁĄ RODZINĘ )….Sami nie mieli wiele…ale wystarczyło żeby rozpocząć…..Znaleźli się fachowcy, którzy perfekcyjnie wyremontowali mieszkanie….Pieniędzy było mało….oszczędności Rodziców…troszkę pożyczyła Ciocia…Pamiętam ten moment, kiedy została kuchnia…Niestety chciałam przesunąć w czasie remont tego pomieszczenia gdyż naprawdę nie miałam już żadnych środków finansowych….I w tej chwili zdarzyło się coś czego nikt się nie spodziewał….Odwiedziła nas Ciotka z Wujem…by oznajmić, że zdecydowali się na emigrację…Poprosili o zajęcie się pustym domem oraz sprawami, których na bieżąco trzeba pilnować….Zwrócili się z tym do moich Rodziców, którzy bez chwili zastanowienia zdecydowali się pomóc….Tuż przed końcem wizyty Ciotka wyjęła z torebki kopertę z pieniędzmi, prosząc o przechowanie do ich powrotu…Po czym dodała” gdyby były wam potrzebna- śmiało korzystajcie”…..One były naprawdę bardzo potrzebne….Dzięki nim remont dobiegł końca….Pieniądze obu Ciotkom udało się spłacić stosunkowo szybko…..Widząc co znaczy” MYŚLEĆ Z WIARĄ I EMOCJĄ” postanowiłam zaprojektować w myślach wnętrze swojego mieszkania…..W bardzo krótkim czasie udało się……

  51. W przyciąganiu dobrych rzeczy pomaga pozytywne myślenie; warto marzyć bo marzenia się spełniają.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s