Wciąż tkwimy w przekonaniu, że nie możemy być prawdziwie szczęśliwi.
Nawet kiedy jak dziecko czerpiemy z życia radość, widzimy same możliwości, nasze przekonania mogą z łatwością nagle przyciągnąć sposobność, by udowodnić nam, że za długo nie może być pięknie, bo w końcu tak nam wmówiono.
Dochodzę do wniosku, że ludzie uwielbiają cierpieć. Włącznie ze mną. To brzmi jak kompletny absurd, ale w rzeczywistości tak jest. Oczywiście to cierpienie dostarcza nam bardzo pozytywnych bodźców, może mniej świadomych – ale tak jest.
Człowiek z natury dąży do komfortu i przyjemności. Ktoś dlatego mógłby nazwać mnie wariatką, bo przecież nikt nie lubi, kiedy go boli. Tymczasem jednak ludzie wybierają cierpienie – bo jest im ono na rękę. Jest sposobnością, by zaznać przyjemności. Chorujemy – by móc odpocząć, kłócimy się – by móc zaznać miłości, idziemy do szpitala – by zwrócić na siebie uwagę i przez chwilę odczuć, że ktoś się nami interesuje.
Cierpienie istnieje, bo je wybieramy, inaczej by znikło. Z wielu powodów uwielbiamy je, bo przyprawia otoczenie o litość, miłość, życzliwość, pobłażliwość, akceptację, współczucie i wszystkie te gesty, których tak bardzo potrzebujemy, by prawidłowo funkcjonować. Poza tym cierpienie społecznie uznane jest jako oznaka bycia osobą dobra, uczciwą i prostolinijną – bo ludzie, którym się zbyt dobrze wiedzie są posądzani o przeróżne sprawy.
Dlatego właśnie nie chcemy, żeby było różowo. Boimy się stanu pełnej radości, ekscytacji – uniesienia, które utrzymuje permanentny uśmiech na twarzy. Mówi się wtedy, że ktoś jest naiwny, że nie zna życia, że to po prostu absurdalnie – niemożliwe, by być aż tak szczęśliwym.
To ogromny paradoks, bo człowiek przede wszystkim szuka miłości i uznania swojej wartości, a kiedy udaje mu się tego zaznać – otrzymuje ogromną reprymendę od otoczenia, że to z pewnością przekręt, a życie nie może być aż tak wspaniałe!
Kiedy załóżmy dostaję szansę, wygrywam nagrodę, przyjaciele są życzliwi i chcą mi pomagać – nagle wszyscy zaczynają szukać podstępu. Ale z drugiej strony ci sami ludzie narzekają na społeczeństwo pełne wrednych i upartych osobników – co za paranoja!
Nie mam na myśli przeistoczenia się w małą dziewczynkę, która zobaczyła na kreskówce latającą super-bohaterkę, więc postanawia skoczyć z mostu by pofruwać, tak jak ona. Nie chodzi mi o kompletną naiwność, bo to zaprzecza całemu procesowi dojrzewania. Myślę bardziej o odpowiedzialnej radości, w której ciesząc się na maksa utrzymujemy przed oczami obraz rzeczywistości i nie puszczamy steru życia.
Przecież właśnie po to tu jesteśmy, by zaznawać ogromnej miłości i obfitości, by spełniać siebie! Nie możemy w coś naprawdę uwierzyć i to otrzymać, jeśli nie damy się ponieść temu uczuciu. A wiara, to podstawa naszego działania, jeśli marzymy o sukcesie – to podstawa Naukowej Metody Wzbogacania się, czy Systemu Klucza Uniwersalnego.
Dlaczego mamy zadowalać się satysfakcją, której tak naprawdę w pełni nie czujemy, kiedy mówimy: “och, przecież mam dom i co włożyć do garnka, jestem szczęśliwy”? Najczęściej w ogóle nie widać po takich osobach, że faktycznie są uradowanymi z życia ludźmi.
Gaszeniu zapału i radości z życia, kiedy udaje nam się spełniać marzenia – stanowcze nie.
Ściskam,
Andżelika
Subskrybuj Sekret Życia w Obfitości.
Podziel się Sekretem z ludźmi, na których Ci zależy, przesyłając im link do tej strony.
Zapisz się na jedyny kurs rozwoju osobistego, jaki kiedykolwiek może być Ci potrzebny: www.systemkluczauniwersalnego.pl za darmo.




Kolejny świetny artykuł Andżelika. Masz rację, że przeważnie jesteśmy przekonani, że szczęście nie może trwać wiecznie ale jest to tylko efekt programowania, któremu jesteśmy poddawani od dziecka. O ile piękniej wyglądałby świat, gdybyśmy byli programowani inaczej, prawda?
A najlepsze jest to, że szczęśliwi możemy być w tej chwili a odczuwać szczęście i wdzięczność możemy za to, co mamy w tej chwili, nawet jeżeli wydaje nam się, że nic szczególnego nie posiadamy. Przeważnie jednak nie doceniamy tego, co dla innych ludzi jest marzeniem…
Jestem pełen podziwu Andżelika. Świetny wpis! Tak trzymaj
Dziękuję. Wasze uznanie jest dla mnie mega sprawą.
Nie mogę powiedzieć, że byłam wściekła, ale zdecydowanie zdeterminowana – to dobre słowo – by wywalić z głowy takie myślenie, bo włączyło mi się ono po kilku sytuacjach, jakich dziś doświadczyłam.
Do jasnej.. ciasnej
pozbądźmy się tych ograniczających, destruktywnych myśli wreszcie!
Pozdrawiam wszystkich
Pingback: Jak osiągać cele cz. 5 | sekret życia w obfitości
Pingback: Błogosławieni… | sekret życia w obfitości