Dzisiaj zastanowiło mnie ogromne zapotrzebowanie na motywację, jakie obserwuję w sferze “rozwoju osobistego” na rynku.
Są szkolenia motywacyjne, są książki motywacyjne, są motywacyjne tapety na pulpit komputera, są też oczywiście motywacyjne blogi i portale.
Skąd bierze się tak powszechna potrzeba motywowania się? Z jakiego powodu nie mamy w sobie motywacji? I do czego chcemy się motywować? W jakim celu?
Odpowiedź jest jedna: potrzebujemy zmusić się do robienia czegoś, czego nie chcemy robić. Dlatego sami szukamy motywacji lub ktoś inny chce nas motywować.
Czym jest motywacja?
Motywacja to stan gotowości do podjęcia określonego działania. Bez motywacji nic się nie chce.
Przeciwieństwem motywacji jest apatia. Apatia to zmniejszenie chęci do podejmowania działań i zmniejszenie wrażliwości na otoczenie. Stan apatii często poprzedza depresję.
Bycie zmotywowanym do działania zależy tylko i wyłącznie od myśli jakie mamy na temat celu. Stąd właściwie wszystkie techniki i strategie motywacyjne skupione są na zmienianiu sposobów, w jaki myślimy o danym celu. Wszystkie jednak skupiają się na sztucznym wywołaniu stanu zmotywowania do realizacji celu, co do którego czujemy obojętność albo nawet niechęć.
Dlaczego ja nie potrzebuję sztucznego wywoływania motywacji?
Ponieważ posiadam coś, co nazywam “wizją upragnionej rzeczywistości”. Jest to wyobrażenie takiego świata, który chciałbym stworzyć mocą metafizycznego prawa przyciągania.
Wizja upragnionej rzeczywistości jest dla mnie tak wspaniała, tak przyciągająca, że wręcz nie mogę powstrzymać się od podejmowania wysiłków i działania w kierunku jej realizacji.
Ta wizja jest celem, do którego dążę i który zawsze mam w świadomości. Jest szczytem góry, na którą się wspinam.
Motywacja, jaką czuję, jest bezpośrednim wynikiem posiadania owej wizji.
“No dobra, mam wizję, jest boska, ale dzisiaj muszę wstać do pracy której szczerze nienawidzę, pracować z ludźmi którymi gardzę wiedząc, że wypłata na moim koncie na koniec miesiąca będzie wielką kpiną. Jak mam zmusić się do tego? Przecież to bez sensu.”
“Naukowa metoda wzbogacania się” uczy, że Twoim zadaniem jest: (1) stworzenie wizji, (2) skuteczne działanie w chwili obecnej, w miejscu w którym się znajdujesz teraz, w kierunku jej realizacji, (3) kultywowanie wdzięczności i (4) wiara w to, że Twoja wizja już jest dla Ciebie realizowana.
Dlatego powinieneś traktować wszystko co Cię spotyka na Twojej drodze jako niezbędne kroki prowadzące do urzeczywistnienia wizji, jaką nosisz w umyśle.
Takie podejście gwarantuje, że będziesz mieć chęć i pragnienie wykonywania wszystkiego jak najlepiej, a pokłady Twojej motywacji będą nieskończone.
Nie potrzebujesz żadnych strategii, technik, narzędzi i szkoleń sztucznej motywacji.
Ściskam!
Wojciech
Zobacz także:
Subskrybuj Sekret Życia w Obfitości.
Podziel się Sekretem z ludźmi, na których Ci zależy, przesyłając im link do tej strony.
Zapisz się na jedyny kurs rozwoju osobistego, jaki kiedykolwiek może być Ci potrzebny: www.system-klucza-uniwersalnego.pl




Piekne slowa Wojtku.
Teraz wszstko jest prostrze..
Pozdrawiam
Po Twoich słowach rozjaśnia się w umyśle! Dziękuje!
Witajcie .Bez przewy się uczę (wszystkiego co się da) ale ponieważ jestem ostrożna w wypowiadaniu swoich opinii, ,wolę więc” podeprzeć” się filmem,, który jest całkowicie zgodny z tym , o czym napisał Wojciech.na temat motywacji.
serdecznie pozdrawiam
Wojtek, dziękuję za przekazaną wiedzę w tym temacie… mimo, iż nie zawsze się z nią zgadzałam, było wiele fajnych, ciekawych informacji. Chcę jednak od Ciebie usłyszeć, zobaczyć jeszcze kilka innych tematów. Proszę, zrób teraz coś “innego”… Zarzuć listę propozycji (prezentowanych przez ciebie;) )książek, czy tematów…bo na pewno takową masz. Lubię różnorodność. Mam nadzieję, że pomyślisz i już wkrótce zrealizujesz materiał związany np. z tajemnicą mowy ciała, stroju, czy z ziołolecznictwem np. P. dr Tobaka. Ściskam mocno!
Pingback: Odrzuć bezpodstawne oskarżenia – Pokochaj siebie! | sekret życia w obfitości
Witam Was wszystkich bardzo serdecznie. Czy myślicie , że jeśli jestem bezrobotna i praktykuję metodę , to czy moje działania polegajace na pracy w domu i w ogrodzie na 100% z uśmiechem i zadowoleniem (bo naprawdę cieszą mnie postępy mojej pracy) wystarczą jako działanie tu i teraz aby przyciagnąć sukces??
Martyna, niestety nie ma takiej możliwości.
Musisz działać w kierunku realizacji swojego celu.
Ściskam,
Wojciech
Martyno, ja nie zgadzam się z Wojtkiem,, że nie ma takiej możliwości,, to tak jak ograniczanie “Wszechogarniającego umysłu”, dla którego nie ma nic niemożliwego. Nie znam Twoich celów, ale może jest nim piękny, bogato urządzony dom i ogród. Wierzę, że jeżeli każdy Twój dzień będzie sukcesem, to będzie ich coraz więcej ( wg Wattles’a).Myśl o swoim celu, a wkrótce pojawią się możliwości. Przecież w czasach kiedy była pisana ta książka większość kobiet nie pracowała zawodowo….po prostu zajmowały się domem, wychowywaniem dzieci, a przecież Wattles napisał, że metoda ta dotyczy każdej kobiety i każdego mężczyzny bez względu na to w jakiej znajduje się sytuacji. Podam osobisty przykład: kilka lat byłam z dziećmi w domu i to z własnego wyboru, po prostu chciałam zgodnie z naturą być z nimi w ich pierwszych latach,, bo wiem jaki ogromny wpływ ma to na ich prawidłowy rozwój. Żyliśmy bardzo skromnie, wręcz można to nazwać- w ubóstwie, Wtedy zaczęłam wyobrażać sobie obfite życie. Nadal cieszyłam się pobytem w domu z dziećmi, ale Najwyższa moc dostarczyła mi to o czym marzyłam. Mąż nagle zaczął awansować i dostawał coraz więcej pieniędzy., Kiedy wykończyliśmy z sercem mieszkanie do remontu, zaczęłam wyobrażać sobie domek z ogrodem. Po trzech miesiącach przyszła do mnie dziewczyna,która chciała zamienić swój dom na mieszkanie. To był cud!!! Zamieszkałam w domu z 22 arową działką nie płacąc za to ani grosza( mała dopłata została rozłożona na niskie raty) Chcę podkreślić, że pracowałam w tamtym czasie na pół etatu i zarabiałam 400 zł.To tyle na pocieszenie dla kobiet, młodych matek, dla tych, którzy czują, że są ograniczeni okolicznościami. Na koniec dodam,że nie pochwalam w tym momencie braku działania, ale wierzę w niemożliwe!!Ania
Od kiedy poznaję siłę podświadomości moje życie się zmienia. Zaczynam dostrzegać że wszystko mi się układa i udaję, jestem szczęśliwa i widzę pełno nowych możliwości
P.S
Ten sektet odmienia życie!
11 lat temu przeczytałam Alhemika i już wtedy zapragnęłam realizować moje marzenia …przez wiele lat poszukiwałam cudownych recept na osiągnięcie pełni szczęścia…Czasem już byłam pewna , że zrealizowałam wszystko o czym marzyłam , ale po pewnym czasie przychodził “głód”o więcej i motywacja , aby to osiągnąć.Teraz po latach mogę powiedzieć , że wytrwałość i jasne cele doprowadzają nas do osiągania tego o czym marzymy.Ktoś kiedyś powiedział
“Per aspera ad astra”…I ten właśnie wysiłek i oczekiwanie na efekt najbardziej mnie pasjonuje.Może trochę zbyt abstrahowałam od tematu , ale tak to postrzegam.Dziękuję Mistrzowi za codzienną dawkę inspiracji ,życzę wszystkim tego samego co sobie:miłości , radości , szczęścia , zdrowia i bogactwa.
Dobrze powiedziane, a ja małymi kroczkami idę do przodu…:)….duzo sie nauczyłam i jeszcze wiecej chce sie nauczyć, cięzko zmieniać zastarzałe myslenie, ale bardzo przyjemnie to robic…:) pozdrawiam.
Wszystko kwestia podejścia. Ja zawsze przed snem dziekuję za dzień który pomyslnie minął i mówię do siebie że jutro będzie jeszcze lepszy, że spotka mnie duzo róznych ciekawych rzeczy, które będą dla mnie energią. I w ten oto sposób wstaje rano z usmiechem na ustach i chęcią do działania. Polecam
Kwestia przemówienia do podświadomośći
BroPrawdziwegoSekreta: piękne treści. Z mojego punktu postrzegania świata coś takiego jak wywoływanie motywacji przez osoby z zewnątrz jest obcą ingerencją. Czym innym jest inspiracja, ale nie o niej tu mowa. Aby sami się zmotywować, znajdujemy plusy albo “fun” (najlepiej i jedno i drugie), dla których warto coś wykonać, aby potem coś uzyskać, mieć lepiej, więcej, ładniej, rozwinąć się – w jakiś sposób polepszyć jakość bytu/życia/świadomości naszej albo kogoś bliskiego – czasem perspektywa jest dość odległa. Ale wtedy należy przybliżyć sobie moment realizacji celu, poczuć przyjemność sukcesu. Uświadomić sobie i poczuć to całym sobą, co da mi wykonanie tego, czego dziś nie lubię, jak się rozwinę, do którego miejsca w życiu dotrę dzięki temu, że to wykonam. Kim będę. Albo lepiej: kim jestem dzięki temu, że to robię. Po co mi to. Jak to mnie rozwija. Świadomie zmienić perspektywę spojrzenia i własne nastawienie, zgodnie z własną duszą i własnymi upodobaniami. Znaleźć sens i poczuć go. Wzrokowcy mogą go zobaczyć, a słuchowcy – zobaczyć obrazek i usłyszeć dźwięki, tak aby wizja do nas głęboko przemówiła. Aby, w jakimś sensie, stała się naszą wizją. Inaczej ujmując, wykonując to, co niezbyt lubimy, nauczmy się realizować nasze cele. Jeśli jednak po długich analizach, wczuwaniu się i samoobserwacji definitywnie nie znajdujemy niczego pozytywnego, a to co mamy zrobić, jest nam obce i przeraźliwie odległe i jesteśmy pewni, że żadnych naszych celów nie możemy zrealizować, należy pomyśleć o delegowaniu zadań albo o szukaniu innych rozwiązań niż samodzielne wykonywanie. Nie można przymuszać się do czegoś, co jest niezgodne z naszą duszą. A tym bardziej pozwolić sobie robić to innym. Nauczmy się najpierw słuchać naszej duszy. Wtedy szkolenia tego typu w ogóle nie będą potrzebne. Świat i życie są niezwykłe i tak fascynujące, że dostrzeganie tego powoduje, że coś takiego jak potrzeba motywacji przestaje istnieć
Pozdrawiam
Hej
A ja się w pełni zgadzam z tekstem, dodając że pozytywne nastawienie działa cuda, właśnie czytając artykuł przypomniałam sobie by sprawdzić przelew z pensją i co?????? Dwie stówki więcej niż liczyłam, ale to dzięki temu iż nie narzekam tylko działam:)
Tak mam swoją sosnę, która daje mi siły. Wszystkie szkolenia b.lubię i po nich autentycznie dostaję kopa do wielkiego działania. Ale kiedy klient mówi-nie, wszystko pęka jak mydlana bańka i na długo rozkładam się na drobne. Dziś jest dobrze, bo nie było żadnego-NIE.
Witam serdecznie,możesz na to popatrzeć inaczej,gdy klient mówi nie-pomyśl ze to nie problem tylko wyzwanie,ktoremu musisz sprostać.
W życiu mamy do wyboru problemy albo wyzwania,ja wybrałem wyzwania i juz nie mam problemów,zdecyduj co wolisz.Pozdrawiam.
Wiem, że to tak działa. Staram się motywować i wizualizować swoje cele jak najczęściej, jednak po jakimś czasie przestaję, nie widzę żadnych rezultatów. Jeśli nie widzi się żadnych rezultatów to motywacja do działania przestaje być słuszna. Może za krótko walczę, może coś robię nie tak, nie wiem. Nie mam możliwości korygowania swoich działań.
Pozdrawiam
czasem bywa tak, ze mi się nie chce wstać najchętniej bym nic nie robiła tylko się poddała. Jednak wiem, że to nic nie da. Co z tego, że ja będę narzekać jeśli ten problem zostanie. JA GO NIE UNIKNĘ. Tak więc motywacją dla mnie jest fakt, że jeśli wstanę dzień może mi przynieść jakąś niespodziankę. Nie jest w życiu tak, że dzieje się tylko coś złego. Są też chwile dobre. Dla takich chwil warto wstać. Pozdrawiam
Sylwio, dla każdej chwili warto wstać i żyć. Nawet kiedy jest problem do rozwiązania. Jeżeli zaufasz wszechświatowi i będziesz przekonana, że Ci sprzyja to problemy same się rozwiążą. Ja tak mam. Rozejrzyj się dookoła i uwierz, że życie jest proste i łatwe. Pozdrawiam.
Madre słowa Pawle. Akceptujmu to,co mamy, bądźmy wdzięczni, a po wysłaniu odpowiedniego sygnału do wszechświata nie traćmy wiary.
“..powinieneś traktować wszystko co Cię spotyka na Twojej drodze jako niezbędne kroki prowadzące do urzeczywistnienia wizji, jaką nosisz w umyśle.”
Wniosek można rozumieć jako stosowanie znanej w filozofii wschodniej akceptacji. Żeby zmienić swoje życie na lepsze trzeba w pierwszej kolejności zaakceptować stan obecny. W odniesieniu do prawa przyciągania zapobiega to sytuacji kiedy zamiast spokojnej ufności, że zmiana jest na drodze do urzeczywistnienia się odczuwamy desperacką konieczność zmiany i negatywne emocje z tym związane. Nie muszę chyba mówić, że blokuje to cały proces przyciągania.
Świetny post. Od dłuższego czasu zastanawiam się nad tematem motywacji. Jak sobie radzicie z efektem jo jo w motywacji? Ja mam takie momenty, że dążę do celu bardzo intensywnie. Potrafię wtedy pracować kilkanaście godzin na dobę. Problem w tym, że po jakimś czasie ten zapał gaśnie. Bywa, że i wizualizacja celu nie pomaga. Może macie jakieś swoje metody? Pozdrawiam
Polecam wiedzę i doświadczenie Zbyszka Ryżaka – naprawdę mądry człowiek: http://tajemnica.wordpress.com/2008/06/29/energia-to-wszystko/
Ściskam!
Wojciech
Ja też nie mam jeszcze swojej wizji,która byłaby moim motorem napędowym, ale coś tam pomału się krystalizuje.
Zawsze można postawić sobie za cel…znalezienie celu:)!
Natchnąłeś mnie właśnie do postawienia takiego zadania mojej podświadomości. Dziękuję:)
Tak sobie mysle, ze to ma sens. Ale ja mam chyba problem z okresleniem swoich celow…
Czegoś nie rozumiem z tą “motywacją”.
Motywować to się można np.do nauki aby zdobyć jakieś wykształcenie,albo żeby iść z wizytą do nielubianej ciotki,naszą motywacją może być dziedziczony po niej spadek(lub święty spokój w rodzinie).Motywujemy się wtedy gdy nie jesteśmy przekonani do danego przedsięwzięcia,do czegoś co wymaga od nas pewnego wysiłku,czy to fizycznego,czy umysłowego-oczekując na nagrodę.Wszelki wysiłek koliduje z naszym komfortem-jest nie wygodny.
A więc sama istota działania w jakimś kierunku,z chwilą gdy musi być motywowana skazana jest na niepowodzenie.
W takim razie powinniśmy zrewidować nasz cel pod takim kątem aby stał się bardziej inspirujący dla naszej podświadomości,aby jego realizacja stała się pasją wzbudzającą na tyle silne emocje,że droga do niego realizowała by się samoistnie-spontanicznie bez potrzeby motywacji.
(I tu jest chyba “pies pogrzebany”).Pozdrawiam:)
Podoba mi sie Twoje myslenie. Tez coraz czesciej wydaje mi sie , ze sama motywacja nie wystarczy, jesli cel nie jest motywujacy sam w sobie. Zgadzam sie na 100%, ze zeby miec naturalna motywacje trzeba miec odpowiedni cel….
Swieta racja Wojtku!
Witam serdecznie.Dla mie motywacją jest to-że żyję-obudziłam się rano otwarłam oczy to znaczy że jest świetnie.To czy jacyś ludzie są tacy ,czy inni nie interesuję mie,wykonuję to co mam do wykonania i tylko tyle,Praca dla mie jest tylko pracą.Wprawdzie pracuje się z ludżmi,róznymi ludżmi,ale co do tego ma motywacja,jeżeli jakieś środowisko mi nie odpowiada to nikomu się nie tłumaczę,wychodzę z tego środowiska i idę tam gdzie mi odpowiada.Wychodzę z założenia ;skoro żyję to znaczy że mogę coś robić,lub nie.Tak modne słowo apatia to dla mie zwyczajne lenisywo.a skoro długo się leniuchuje to można się uzależnić.Zawsze polegam na sobie i to ja decyduję czego chcę,opinia czy też podpowiedzi innych mie nie interesują.Uważam że tak naprawdę kiedy podejmujemy decyzję to podejmujemy ją sami,doświadczenia innych są ich doświadczeniami i też ich motywacjami.Dlatego też, skoro brakuje motywacji to znaczy że coś nas blokuje nasze przekonania ,więc warto poznać siebie tak naprawdę.Jeżeli coś nam sie nie podoba u innych,tzn. że w nas samych tkwi jakaś cecha której nie lubimy,wystarczy się jej pozbyć i żyję się dalej.Skoro ktoś narzeka że jest sam,to też trzeba by się przjrzeć samemu sobie,jakie cechy negatywne wyłażą z nas samych ,skoro inni ją widzą i uciekają.chiba że ktoś świadomie wybiera samotność.a to wtedy jest to inna para kaloszy,są to ludzie którzy wiedzą czego chcą,swoja drogą kocham takich ludzi.Dziękuję pozdrawiam
jesteś zimna i masz bardzo mało wrażliwości.życie chyba nie dało ci dobrze po rączkach.widzę że masz mało doświadczenia życiowego.pozdrawiam.
Jeżeli chcesz oceniać innych, oceniaj w nich to, co uważasz za pozytywne i budujące.
Krytyka i nieprzychylne opinie nie pomogą nikomu w wydostaniu się z poziomu umysłu rywalizującego na poziom umysłu stwórczego.
Ściskam!
Wojciech
Dużo prawdy jest w wypowiedzi Teresy. Wielu z nas pragnie zmieniać świat na lepsze i co ostatecznie wynika z naszych starań…? Niestety to, że często się nie udaje, bo nie dostrzegamy tego, że jesteśmy my sami fundamentem tego świata, więc zacznijmy od fundamentów. Potem można iść dalej i starać się zmieniać świat na lepsze. Myślę, że też i to wymaga postawienia pytania: czy świat tego pragnie, … wsparcia, pomocy w rozwijaniu się w dobrym kierunku?
To prawda motywacja powinna płynac od ciebie ale czasem potrezba jakby tych zewnetrznych czynników
czasem jest to jakis film ksiazka itd ale wydaje mi sie ze dlatego potrezbujemy takich “motywatorów” gdyz jakas czesc nas uwaza ze cel jest zbyt odległy…(przynjamniej mi sie tak wydaje)
zgadzam sie w 100% procentach bo wiecej sie nie da.
. wystarczy sobie wyobrazic a nasza wizja, wiara, uczcia beda nasza motywacja. ale jesli ktos woli i przemawia do niego bardziej kurs badz szkolenia to tez ok, te zrodla motywacje podtrzymuja, co moze byc przydatne dla nierozkreconych. szkolenia moga rowniez wytyczyc start i nakreslic oglny tor dzialan. czyli jak kto czuje, wazne, zeby zaczac myslec odpowiednio i udac sie w kirunku mysli. pozdrawiam.
.
Każdy z nas szuka swoich dróg rozwoju, kazdy z nas intuicyjnie wybiera rzeczy, które wywierają na niego wpływ..Potrzeba przejść pewne rzeczy aby móc wybrać-czy nam to służy czy nie..Proszę o artykuły z pozytywnym oddźwiekiem, które ukierunkowują w pozytywną stronę…Ocenianie co jest dobre, a co złe nie pokazuje mi dróg rozwoju..Ale oczywiście zapewne nie jednemu stwierdzenia w artykule rozszerzą percepcje…
Niczego tak w życiu nie pragnę,jak osiągnięcia stanu naturalnej motywacji.
Ważny jest cel, ale i to, aby się nie oszukiwać, jak to ma miejsce w moim przypadku.
Udaję,że coś robię, a tak naprawdę stoję w miejscu.
Wierzę, że odnajdę właściwą drogę,na której nie będzie potrzebna żadna motywacja.
Pozdrawiam i dziękuję.
Zgadzam się z tym co mówi Michał, motywacja naturalna jest przeciwieństwem sztucznej. Tak jak małe dzieci , które nie potrafią jeszcze kłamać ich ocena tego czego pragną i co widzą jest szczera w 100% na ich oczywiście poziom. Jak się uwolnić od balastu sztuczności, które nam zostały narzucone? Jak wrócić do pierwotnego schematu, żeby odnależć właściwą motywację właśnie dla siebie, powrót niejako do przeszłości w głąb siebie jako dziecko patrzące w przyszłość by spojrzeć subiektywnie na motywację?
Co znaczą te paluchy? Nie znam angielskiego. Gest znany, ale o co chodzi?
Ja też nie znam angielskiego ale domyśliłam się, że te paluchy oznaczają ocenę danej wypowiedzi. Kciuk do góry oznacza +,a kciuk w dół oznacza -.Pozdrawiam.
Kocham Was Dziewuchy! Ja też się ciągle boję że coś nie tak gdzieś kliknę. Paluch w górę!
Mój jest w opłakanym stanie, ale …coś z tym robię;)
ps
W dzisiejszych czasach to gest wielkiej odwagi przyznać się, że się nie zna angielskiego
Uważam, że człowiek działa tylko wtedy, gdy ma motywację, a za każdą motywacją kryje się Coś, co nas popycha do działania. Tym Czymś są Uczucia. Tak, za każdym działaniem kryją się jakieś uczucia. Mogą to być różne uczucia, i te dobre i te złe. To one są siłą naszej motywacji. Nie ma uczuć – nie ma motywacji, nie ma motywacji nie ma działania. Warto przeanalizować, jakie uczucia kryją się za tym, co nas skłania do określonych działań. Niestety większość ludzi nawet się na tym nie zastanawia, a szkoda, bo dzięki temu można nie tylko lepiej poznać siebie,ale także kształtować i wzbudzać pozytywne uczucia,a w ślad za nimi pozytywne motywacje i działania.
Jasne, wszystkim co robimy (oprócz cofania palca z ognia) kierują uczucia. Pozytywne, negatywne, ale uczucia.
.
Trzeba wybierać te lepsze
Ania
hej bracie, wizualizujmy piekna rzeczywistosc
i przyjmujmy wdziecznie i zgodnie ja za pewnik, bo jak to sie mowi
zdarza sie nam to w zyciu z czym jestesmy zgodni:)
Wojtek masz wszystko w sobie i w glowie co potrzebujesz, aby uczynic zycie swoje i innych ludzi fajniejsze, pelniejsze i na lepszym poziomie.
To co wysylasz trafia tam gdzie trzeba,
w www swiecie do odpowiednich ludzi- aaa co wazne, nawet mysli puszczane w eter nie uciekaja w proznie tylko trafiaja do takiego uniwersalnego miejsca, z ktorego inni nawet niekoniecznie wiedzac o czyims istnieniu, przy odpowiednim dostrojeniu,moga odbierac. To wszystko kazda mysl, kazdy impuls ktory odbieramy, ktory wysylamy tworza nasza istote i wplywaja na poziom energi
ktora tworzymy, w ktorej jestesmy, ktora nas otacza.
Zdrza sie czasem, ze najlepszym pozytywntm myslicielom i guru motywatorom, moze zabraknac powodow do tego, aby stale tworzyc swoj swiat
w superlatywach programowac i wizualizowac wlasna rzeczywistosc,
emanujac entuzjazmem i przekonujac siebie i otoczenie, ze to co sie mysli mowi i robi jest dobre, odpowiednie i warte determinacji.
Mysle sobie, wszystko trzeba przezyc, wazne zeby byc prawdziwym i swiadoym tego ze np teraz jest czas taki i taki, ktory trwac bedzie tak dlugo jak ja w nim trwam, lub jak dlugo podrzymuje jego obraz,
no wlasnie……..nie jestesmy sami we wszechswiecie dlatego Wojtek myslmy o tym, ze Polska ma wszystko jesli chodzi o ludzi i bogactwo ich mysli, wyrazmy wiec juz wdziecznosc za mozliwosci konfrontacji z innymi w internecie oraz to mozna dac temu ujscie w reality.
Bracie, duzo zdrowia i checi do zycia- fakt lipnie jest przez zimno, niestety obniza to sprawnosc pozytywnego myslenia i doluje troszke wiekszosc wrazliwych ludzi, nie bede mowic ze nie widze i nie czuje, mimo tego- zime mozna wytrwac, jeden ja przesmi snem niedzwiedzim inny uzyje na rozwojowa praca, co jest lepsze nie oceniam, trzeba sluchac swojej intuicji i potrzeb ciala i umyslu- dobrze miec jednak swiadomosc co sie dzieje- jesli chodzi o mnie nie ukrywam swiadomie szukam drog zeby przetrwac i fajnie przezyc ta zima( dzis nie chce mi sie uczyc ani rozwijac, naprawde mam ochote zaszyc sie w swoim swiecie, gdyby sie dalo z dala od ludzi o bowiazkow dnia codziennego, naprawde brakuje mi kontaktu z przyroda zeby posiedziec sobie na lace, przytulic drzewo, troche srednie jest to zamarzanie na swiezym powietrzu…:)rozwijajmy sie dalej, jednak przedewszystkim badzmy soba, do szybkiego zobaczenia na szczycie: )
pozdr bracie dla Ciebie i Twoich bliskich i wszystkich wspanialych ludzi na Twoim blogu, ktorzy polubili Twoja dusza i to kim jestes.
Damy rade:)
Wow! Brachu dzięki za ten tekst!
i pokazać całej reszcie świata swoją motywację i żywotność! W czasach międzykryzysowych natomiast …ja , realizuję plan minimum.
i już
i nic mnie nie zmusi 
Pizdusiem tymczasem.
Faktycznie czułam się podobnie, jak zbity pies , nawet mrugać mi się nie chciało. Ale do głowy mi nie przyszło że mam do tego prawo. Myślałam że jestem leniwym brudasem ;(. A tu nawet przed rodziną musisz trzymać “postawę liderską” bo gdy ty wymiękasz – wszystko wymięka. Znam tą sytuację z rajdów konnych, upał, zmęczenie, kurz, szukanie drogi i …ktoś w zastępie zaczyna marudzić ;(.
W sytuacji kryzysowej lider musi powstać choćby z martwych
Robię to co muszę, a czego nie muszę nie robię
Pranie i prasowanie jeszcze jakoś jakoś …ale gotowanie ,zmywanie (tak syfią , że jest to never ending story!) i sprzątanie szok!
No to wyobraźcie sobie do jakiego stadium doprowadziłam domowe ognisko, że Pan Prezes ( łazi i mendzi, że nie mamy pieniędzy, nic nie mamy, w ogóle padaczka i tak w kółko!) podjęli dzisiaj decyzję o zatrudnieniu GOSPOSI! WOW!
To ja jeszcze chwilę poczekam na to Volvo V70, pobujam się umytym (przez Zgreda
Życie jest piękne.
Idzie, biegnie WIOSNA!
Barbados,
Jak się nazywa ta BEZLUDNA WYSPA, z której piszesz? Że też nam masz tam internet???
Wkoło Ciebie jest pełno ludzi. Często równie samotnych jak Ty. Nie widzisz ich? Nie wiesz jak do nich dotrzeć? … Też kiedyś nie wiedziałam. A teraz cieszę się, że mam tyle (że tak powiem) “wypróbowanych” znajomości. Oni w dołku – to jak mojej łapy nie wystarczy – potrafię znaleźć i namówić innych z “dłuższymi” aby kogoś z dołka wyciągnąć. Gdy sama wlecę w jakiś dół – pomagają mi. I mają z tego radość. Wiem to
.
?
Ściskam Cię mocno. Czujesz
Ania
Poszukiwałam w życiu wiele dróg. Znalazłam Wszechświat i nie mam zamiaru nic zmieniać. Jestem niezależna finansowo, szczęśliwa. A potrzeba tylko wytrwałości, cierpliwości i nie zbaczania z obranej drogi. Wieść życie z wszechświatem jest boskością. Pozdrawiam.
Największy sęk w tym czy właśnie motywujemy się sztucznie czy motywacja do działania przychodzi nam naturalnie.
Jeżeli mówimy o sztucznym motywowaniu to wcześniej czy później zapas energii do działania się skończy.
Jeżeli natomiast skupiamy się najbardziej na tym co lubimy czyli na naszej pasji, to nic nie jest w stanie zabić w nas chęci do działania.
Pozdrawiam
Moja wizja jest moją motywacją.
wszytsko pieknie, tylko jak sie ma 2 osobe ktora ma te same priorytety to mozna to tak wszytsko realizowac. jesli ktos walczy o przezycie i jest sam – nie da.
Tym bardziej jeżeli jesteś sam powinieneś wziąć się do nastawienia na pozytywne myślenie, przeczytanie paru pozycji z tym związanych i szeroko uśmiechnąć się do Wszechświata.
Da się, pamiętaj twoje szczęście zależy tylko i wyłącznie od Ciebie. Nie uzależniaj tego od innych osób… czy to dotyczy motywacji czy innych aspektów życia. To twoje i wyłącznie twoje życie i tylko Ty odpowiadasz za to jak ono będzie wyglądać.
I przestań walczyć, zacznij żyć.
wczoraj o tym myślałam, faktycznie nie masz “kochającego lustra” …jesteś bez szans czyli natychmiast je znajdź. Wszyscy mamy prawo do zdrowia -bogactwa – miłości …po prostu każdy z nas startuje z innego miejsca. Ja tradycyjnie już odwrotnie …jak to Blondynka
. Najpierw odczułam Miłość, później uświadomiłam sobie że MAM ZDROWIE, a jak przyciągnę PIENIĄDZE natychmiast dostaniecie zaproszenie na BIG Party …będziemy się rzucać brzoskwiniami, a dla Pań polecam SPA Brzoskwiniowe …naprawdę nie chce mi się już ich sprzedawać po 5 zł za zerwane / załadowane/ wyładowane 5kg …sensu to nie ma… moje chłopaki właśnie wyruszają na przycinanie drzewek – jest ich tysiąc ;(. Kosztowne …hobby!
a jak się ma 2 osobę która ma zgoła inne priorytety i zdania się znacznie różnią? mam usiąść i płakać? NIE! w takiej sytuacji trzeba zakasać rękawy, wziąć odpowiedzialność za własne życie i korzystać z niego ile się da